Ciekawostki

Gianni Versace - grecka tragedia

 

Gianni Versace, numerologiczna siódemka, znawca i wielbiciel antyku, miłośnik tajemnic. Określenie “archeolog mody” zdaje się dobrze pasować do jego niepowtarzalnego stylu. A jednak, trudno oprzeć się wrażeniu, że kariera Versacego była wynikiem splotu niezwykle korzystnych czynników. Co jest prawdą? Wszak słynny Włoch był tytanem pracy i w pełni zasłużył na swoją sławę. Spróbujmy podjąć próbę rozszyfrowania niektórych meandrów jego duszy.

Gianni urodził się 2.12.1946 roku w Reggio w Calabrii, jako syn krawcowej. Trójka w pierwszym rzędzie numerologicznym jego portretu emanowała pragnieniem działania na szeroką skalę i pociągiem do rzeczy wielkich. Od dziecka był przekonany, że czekają go zaszczyty i fortuna. Wychowując się w krawieckiej rodzinie od zawsze miał do czynienia z praktyczną stroną mody. Jednakże wymieniony wyżej aspekt numerologiczny krzyczał w sercu chłopca “to za mało, jestem stworzony do rzeczy wielkich!”. Podwójna wibracja dwójki niosła natomiast tajemniczość i frustrację, wołając o bycie zauważonym.

Chrakter pisma Versacego może być śmiało nazwany “wężem” - na 200%. W jego podpisie możemy odczytać jedynie inicjały, nomen omen, litera “S”, pozostałe literki to mocna, zdecydowana linia pozioma z nieznacznymi pofalowaniami. Ten podpis mówi: “chcę i będę nieodgadniony, zaś moja marka, czyli inicjały, ma mówić za mnie”. Wrażenie to potwierdza się, gdy oglądamy listy autorstwa włoskiego kreatora mody. Z nieczytelnym podpisem u dołu kontrastuje wyraźnie wydrukowane imię i nazwisko umieszczone na górze kartki, przy czym czcionka naśladuje wyraźnie pismo odręczne.

Zatem firmowe istnienie Versacego było jego twarzą, którą chciał pokazać światu. Nadmieńmy, że zawsze pragnął dawać ludziom wiele i różnorodnie – projektował np. przedmioty codziennego użytku, szkło, porcelanę, biżuterię. Lubił ludzi i ludzie lubili jego, zatem chowanie się i zagadkowość nie były pomnikiem stawianym dla siebie, ale wynikały z jego ogromnie skomplikowanego charakteru. Drugi rząd numerologiczny w wibracjach ujawni nam piątkę przy dwójce. Piątka, jako bardzo energetyczna emanacja mówi o przymusie wytrwałej pracy. Owa piątka w połączeniu z liczbami podswiadomości, czyli dziewiątki i trójki, da nam prawdziwego pracoholika. Wibracja piątki, to swego rodzaju gąbka: “jestem Włochem, kocham swój kraj i włoski styl życia, i próbuję stać się ikoną Italii”.

Sztuka włoska wywodziła się z Cesarstwa Rzymskiego, które z kolei przejęło wzorce kulturowe od Grecji. Wobec tego nie dziwi nas, iż życiową inspiracją Versacego była sztuka antyczna (grecka). Dwójka ujawnia miłość do tajemnic. Kreator uwielbiał kulturę, sztukę, literaturę, ponieważ czuł się swego rodzaju odkrywcą – archeologiem. Podświadoma dziewiątka ukazywała aspekt miłości do nauk historycznych, ale i znudzenie oraz rozczarowanie współczesnością. Osobę posiadającą dziewiątkę w aspekcie podświadomym trudno jest zaskoczyć, zatem Gianniego naprawdę poruszała tylko sztuka przez duże “S”. Sąsiadująca wibracja trójki wyjaśnia talent łączenia starego z nowym, jak też odkrywa pomysł przeniesienia greckich wzorów sztukateryjnych (maszkaronów) w postaci haftów, nadruków, przedruków, wzorów na materiałach. Trójka sugerowała też “tkanina to za mało, stwórz formę”. Stąd rozszerzenie działalności Versacego na użytkowy design (meble, szkło, porcelana).

Graficznie podpis projektanta przypomina pagórek o łagodnym zboczu z prawej strony, zaś jego najwyższym punktem jest litera V – inicjał nazwiska a zarazem oznaka mocnej więzi z matką. Versace często pokazywał się w czarnych swetrach wyciętych w serek, pod którymi białe podkoszulki tworzyły tę “macierzyńską” literę (dodatkowo jak wiemy symbol zwycięstwa) na jego sercu. Z kolei duże “G” w imieniu ukazuje pętelkę, czy też rozwijającą się spiralę w górnej części. Naszemu bohaterowi nigdy nie brakowało pomysłów ani ambitbych planów. Wracając do liniowego autografu, zawiera on komunikat “nie muszę być rozumiany, zdążam do moich celów i to się liczy”. Z drugiej strony, jego pismo zdradza skłonność do bycia pochłanianym przez idee i pracę.

Przypuszczalnie, jesli Versace zaangażował się w coś lub działał dla kogoś, był gotów zrobić absolutnie wszystko, siebie samego stawiał wówczas na drugim planie. Jego stopień angażowania się nasuwa domysły o powtarzających się kryzysach zdrowotnych wynikających z zapominania o swoich potrzebach. Wielki projektant był niezwykłą osobowością, nawet bezwiednie, wywierał ogromny wpływ na innych, niektórzy ludzie mogli wręcz obawiać się wyrażania swego zdania w jego obecności. Dodatkowo mistrz nie uznawał wycofywania się i przyznania do błędu, utożsamiał się bardzo ze sprawami, którymi się zajmował.

Dwójka “kupuje ludzi”. Realizacje designerskie Versace często trafiały, jako prezenty do świata polityki i mediów, czym również zaskarbiał sobie uznanie ludzi znanych, tym samym czyniąc z nich ambasadorów własnejj marki.

Jako dziewiątka i trójka w podświadomości nie tylko kochał sztukę, ale był też jej kolekcjonerem. Siódemka zaś, to tragedia – mówiąc inaczej, wypalając karmę ta wibracja w ostatnim rzędzie mówi o spłaceniu długów karmicznych i o roli duchowego podróżnika. Dlatego też, siódemka przy dziewiątce może zwiastować nagłą, tragiczną śmierć. Taka własnie sytuacja miała miejsce na Florydzie, gdzie Versace wracając ze spaceru, zginął z ręki seryjnego mordercy.

Wróćmy jednak na chwilę do działalności wybitnego Włocha. Jakim był szefem dla pracowników swojego imperium? Jako piątka oraz dwójka, a także silny wąż w piśmie odręcznym nie należał do drobiazgowych kontrolerów. Zawsze dopuszczał możliwość zmian, jego wyobraźnia była bardziej wizualna (obrazy), niż logiczna. Był ogromnie odpowiedzialny i nigdy nie obwiniał innych, jako osoba ogólnie tolerancyjna.

W uczuciach Versace – siódemka stawiał na dojrzałość, doceniając seks i opiekuńczość. Był hojny i wierny, lecz zaborczy (co potwiedza jego charakter pisma), a także naogół nieszczęśliwy, gdyż kochankowie rozczarowywali go. Nic dziwnego, gdyż miał on trudności z zaakceptowaniem siebie, przyciągał więc, przy całej swojej wnikliwości i odrzucaniu pozorów, ludzi którzy byli jego lustrem. Bał się odrzucenia, czuł się samotny i niewart miłości. Idealizował swoich towarzyszy życia, co z pewnością nie kończyło się dobrze.

Reasumując, emocje i osobowość Gianniegio Versace były tak złożone i skomplikowane, że stanowił on nie lada rebus dla świata, a przypuszczalnie i dla samego siebie. Jako twórca doceniony w pełni zarówno za życia, jak i po śmierci, wypełnił przesłanie siódemki “moje dzieła inspirowane duchowością przejdą do historii”.

 

 

 

Sylwester Chordecki.

Aldona Binda